Wyniki wyszukiwania
Język rzeczy. W jaki sposób przedmioty nas uwodzą?
Deyan Sudjic
Czemu wymarzony komputer po dwóch latach wydaje się nam bezużytecznym, tandetnym złomem? Z jakiego powodu niektóre przedmioty stają się fetyszami, a inne archetypami? Co dziś jest prawdziwym luksusem: posiadanie pewnych rzeczy czy raczej rezygnacja z nich? Dlaczego dajemy się wciągać w obłędny trans konsumpcji? Na te, a także wiele innych pytań, odpowiada Deyan Sudjic. Odwołując się do konkretnych przykładów z historii i współczesności (komputer Apple, pistolet Walther PPK, krzesło Aeron), pokazuje, że dizajn to swoisty język, który podlega ewolucji i który warto nauczyć się czytać. Dzięki temu będziemy mogli lepiej zrozumieć otaczający nas świat i staniemy się bardziej świadomymi odbiorcami, a może nawet uda nam się uniknąć niektórych pułapek konsumpcjonizmu. Wciągający, błyskotliwy esej, który zmienia spojrzenie na wiele rzeczy.
Filip Springer
Od pierwszego wydania Wanny z kolumnadą minęło dziesięć lat. Trochę się jednak w tym czasie zmieniło. Mamy w końcu ustawę krajobrazową, której tak wyczekiwał Marcin Rutkiewicz, jeden z bohaterów tekstu Jesteś tylko spojrzeniem. Mamy też prężne ruchy miejskie, które domagają się harmonii i ładu przestrzennego w polskich miastach. Mamy całą masę architektonicznych ikon. Ale mamy i specustawę mieszkaniową, która pozwala deweloperom budować swoje osiedla gdzie popadnie i bez uwzględniania miejscowych planów zagospodarowania przestrzennego. I mamy ukryte w ziemi blizny po prawie trzech milionach drzew, które wycięto w Polsce w ciągu zaledwie kilku miesięcy obowiązywania znowelizowanej ustawy o ochronie przyrody zwanej "lex Szyszko". Tym wszystkim zmianom - na lepsze i na gorsze - zostały poświęcone uzupełnienia poszczególnych tekstów, a także nowe reportaże, które zamieszczamy w tym wydaniu. Wanna z kolumnadą z roku 2023 jest prawie dwa razy dłuższa niż ta z roku 2013. Przybyło tematów, wątków i ciągów dalszych. Cała ta nowa-stara opowieść kończy się reportażem o problemie polskiej przestrzeni, którego w ogóle nie widać, za to bardzo dobrze słychać. Do bólu oczu dołączył ból uszu. ze Wstępu
Raymond Chandler
Długie pożegnanie to ostatnia duża powieść Chandlera, przez wielu uważana za ukoronowanie jego literackiej kariery. Jak zwykle Philip Marlowe wplątuje się w trudną sytuację: poznany przypadkiem kompan od kieliszka musi uciekać przed policją. Marlowe, bezwzględnie lojalny, postanawia bronić mężczyzny przed oskarżeniami, szybko jednak zdaje sobie sprawę, że w niebezpiecznej gmatwaninie, jaką jest świat wyższych sfer bogatego Los Angeles końca lat czterdziestych, trudno się zorientować, kto stoi po czyjej stronie. Gorzka, przejmująca i niespieszna opowieść o przyjaźni i zaufaniu. Absolutny klasyk kryminału noir, którego echa odnajdujemy w filmach i literaturze także dziś.
Zofia Zaleska
Co łączy wszystkich, tak przecież różnych bohaterów tej książki? Skąd bierze się ich odmowa działania albo świadome i ostentacyjne lenistwo, marnotrawienie czasu i talentu, praktykowanie milczenia i porażki? W kulturze zachodniej to aktywność jest wartościowana pozytywnie, niemoc zaś utożsamiana z chorobą. Do tego, kto odmawia działania, podchodzi się z podejrzliwością. Jednak w świecie wojen i dramatycznych nierówności, który jest jednocześnie światem nadmiaru i zwątpienia, kategoria zaniechania staje się inspirująca, może być też szansą na ocalenie wolności i godności. Autorka tworzy subiektywny katalog zaniechań. Na kartach książki pojawiają się między innymi: Arthur Rimbaud, J.D. Salinger, Franc Fiszer, bohaterki prozy Eleny Ferrante, Roland Barthes i anonimowe kobiety do wszystkiego, Ralph Ellison, dzieci dotknięte syndromem rezygnacji, alternatywni artyści Kultury Zrzuty. Przyglądanie się ich motywacjom jest okazją do namysłu nad stanem współczesnej kultury i strategiami twórców w czasach, które żądają od nas spazmatycznej aktywności.
Kaliban i czarownica. Kobiety, ciało i akumulacja pierwotna
Silvia Federici
Książka, która zrewolucjonizowała myślenie o historii kobiet i kapitalizmie. Kiedy pod koniec średniowiecza rodził się nowy porządek zachodniego świata, prywatyzacji uległo wiele dóbr, które dotąd uważano za wspólne. Zmieniły się też system pracy i relacje między płciami. Nowoczesny kapitalizm nie byłby możliwy bez uprzedniego podporządkowania kobiet, które zamknięto w przestrzeni prywatnej, oraz niewolniczej pracy w koloniach. Federici analizuje szczegółowo trzy najważniejsze aspekty przejścia z feudalizmu do kapitalizmu: wytworzenie z proletariackiego ciała maszyny do pracy, prześladowanie kobiet jako czarownic oraz wynalezienia "dzikusów" i "kanibali" zarówno w Europie, jak i w Nowym Świecie. Przygląda się tym procesom w perspektywie zmian o charakterze politycznym, społecznym, ekonomicznym oraz kulturowym. W kapitalizmie widzi nie tyle postęp, ile, przeciwnie, zwycięstwo sił zmierzających do rozbicia oddolnych ruchów ludowych i utrwalających społeczne podziały. Jak pisze autorka, "zespolenie losu kobiet w Europie z ludami rdzennymi w Ameryce i Afrykańczykami w koloniach było dwustronne. Polowania na czarownice i oskarżenia o kult diabła przeniesiono do Ameryki, aby złamać opór miejscowej ludności, uzasadniając kolonizację i handel niewolnikami w oczach świata. Z kolei doświadczenie zdobyte w Ameryce przekonało władze Europy do wiary w istnienie całych populacji czarownic i skłoniło je do zastosowania w Europie tej samej techniki masowej eksterminacji, która wcześniej została rozwinięta w Ameryce". Dzisiejszy kapitalizm w wielu aspektach przypomina swoje początki - nadal żywi się niewidzialną pracą najsłabszych i nieuprzywilejowanych grup, przede wszystkim kobiet, wciąż opiera się na ekstrakcji. Książka Federici pozwala lepiej zrozumieć korzenie kapitalizmu, mechanizmy funkcjonowania patriarchalnego porządku, a zarazem wyobrazić sobie narzędzia konieczne do ich zmiany.
Denis Johnson
Ona z małymi córkami ucieka od przemocowego męża. On, były żołnierz marines, gna przed siebie w nieokreślonym celu. Spotkają się w autobusie, który przez wiele dni będzie przemierzał amerykański bezkres. Ich losy splotą się w toksycznym uścisku. Debiutancka powieść Denisa Johnsona zawiera już w sobie wszystko to, co charakterystyczne dla jego twórczości: bohaterów wyrzuconych na margines społecznego życia, którzy, chcąc nie chcąc, eksplorują najmroczniejsze rejony ludzkiego doświadczenia, krajobraz amerykańskich przedmieść i miasteczek z tanimi barami, podrzędnymi hotelami i unoszącą się nad nimi atmosferą przegranej, lakoniczny styl wydobywający poezję z tego, co kolokwialne i trywialne. Johnson z maestrią i głęboką empatią wobec swoich bohaterów dekonstruuje amerykański mit, ukazując grozę istnienia i samotność ludzi, o których nikt nie chce pamiętać. Przekład Krzysztofa Majera znakomicie oddaje niepodrabialny styl Denisa Johnsona.
Raymond Chandler
To jego ostatnia robota: Philip Marlowe ma śledzić młodą kobietę, nie zna jednak powodu, dla którego zleceniodawcy zależy na tym, żeby nie spuszczać jej z oka. Detektyw wyjeżdża z Los Angeles i trafia do nadmorskiego kurortu Esmeralda. Szybko zdaje sobie sprawę, że prawdopodobnie gra po niewłaściwej stronie. W dodatku jego też ktoś śledzi. Ostatnia powieść Raymonda Chandlera, napisana u schyłku życia, po śmierci ukochanej żony. Kameralna, wyciszona, przejmująca do głębi. Niepodrabialna melancholia słonecznej Kalifornii lat 50. XX wieku, tęsknota za prostym życiem, za bliskością, szczerością związków i relacji. Chandler nigdy nie był tak gorzki.
Dizajn i emocje. Dlaczego rzeczy przypadają nam do serca (albo działają na nerwy)
Don Norman
Dlaczego pierwsze ciasta w proszku nikomu nie przypadły do gustu i co spowodowało, że w końcu odniosły globalny sukces? Czy zwyczajny uchwyt na kubek sprawił, że niektóre samochody lepiej się sprzedawały? I z jakiego powodu gałki oraz przyciski są lepsze od ekranów dotykowych? Ładne rzeczy działają lepiej, lepiej się też sprzedają. Idzie jednak o coś więcej niż tylko o estetykę. Norman pokazuje, w jaki sposób rozmaite aspekty ludzkiej psychiki wpływają na nasz stosunek do przedmiotów, i uczy, jak możemy - projektanci i użytkownicy - stworzyć jak najbardziej sprzyjające nam otoczenie.