Результати пошуку
Nie dać się poczuciu winy. O tym, co nam przeszkadza w życiu
Mona Chollet
Kto nie zna głosu, który co chwilę nas strofuje, poprawia, wyśmiewa i sprowadza do parteru? Wewnętrzny krytyk nigdy nie zasypia i nawet kiedy sądzimy, że oto wreszcie udało nam się do czegoś dojść albo przepracować jakiś problem, przypomina o swoim istnieniu. Niezadowolenie z siebie nie opuszczało także Mony Chollet po tym, jak jej Czarownice stały się międzynarodowym bestsellerem. Mogła wtedy wreszcie porzucić pracę na etat i w pełni poświęcić się pisarstwu, czyli - spełnić swoje marzenie. Cóż jednak z tego, skoro jej wewnętrzny głos wciąż wyrażał rozczarowanie: Mona wydawała się sobie za głupia, by pisać, za mało pracowita, zbyt uprzywilejowana, posługująca się nie dość inkluzywnym językiem i tak dalej. Ostatecznie postanowiła więc zrobić coś, co mogło być w tej sytuacji jedynym rozsądnym wyjściem: napisała książkę, w której lekko, niezobowiązująco i z typowym dla siebie poczuciem humoru przygląda się jednemu z najbardziej trwałych wzorców naszej kultury: poczuciu winy. Każdy z rozdziałów jest poświęcony innemu zagadnieniu, a są to: religia z ideą grzechu pierworodnego i piętnowaniem wszelkich niedoskonałości; obwinianie kobiet będących ofiarami przestępstw i nadużyć seksualnych; przemoc wychowawcza, która co jakiś czas powraca do łask w kolejnych odsłonach konserwatywnych polityk; kult pracy i pracoholizm jako efekty uboczne wymogu produktywności; prześciganie się w poczuciu moralnej wyższości i wzajemne obwinianie jako nieodłączne atrybuty ruchów postępowych i aktywistycznych. Autorka czerpie pełnymi garściami z literatury naukowej i popularnej, przywołuje filmy i seriale, przykłady z własnego życia i zdarzenia będące przedmiotem publicznych sporów (tu także wątek polski z zagranicznymi przedstawieniami Krystiana Lupy), by pokazać, jak mechanizmy obwiniania i samoobwiniania są stale wytwarzane przez różnego rodzaju presję społeczną i jak mocno są one wprzęgnięte w tryby patriarchatu i kapitalizmu. I nawet jeśli ostatecznie Chollet nie daje zbyt wielu odpowiedzi na to, jak w praktyce radzić sobie z poczuciem winy, pomaga nam uświadomić sobie, gdzie kryją się i jak działają jego utajone zasoby, a przede wszystkim pozwala nabrać do niego odrobiny dystansu.
Chester Himes
To miał być łatwy szmal. Niewielkie ryzyko i szybki zysk - wszystko w domowych warunkach. Ale w ostatnim momencie cały misterny plan wziął w łeb. Kasa poszła z dymem, a do mieszkania wparował gliniarz. Reszcie udało się zbiec - został tylko Jackson. By wykaraskać się z tej sytuacji, musiał grubo posmarować szeryfowi. Teraz - bez grosza przy duszy i z głową pełną zmartwień - chce odzyskać straconą forsę i odnaleźć swoją ukochaną. A jedyną osobą, która może mu w tym pomóc, jest pewna niezwykle świątobliwa zakonnica... Draka w Harlemie to klasyka kryminału noir. Chester Himes łączy makabrę z groteskowym humorem, a wartką akcję - z gorzkim komentarzem społeczno-politycznym. I przy okazji tworzy jeden z najbardziej sugestywnych portretów nowojorskiej społeczności Czarnych w latach pięćdziesiątych XX wieku. Tłumaczenie Antoniego Górnego doskonale oddaje gorączkowość i zawadiackość tej prozy. Najwyższy czas, by niezapomniana dwójka harlemskich detektywów - Truposz Johnson i Grabarz Jones - zyskała popularność również w Polsce.
Raymond Chandler
Pierwsza powieść współtwórcy i najwybitniejszego pisarza kryminału noir, Raymonda Chandlera. Nowe tłumaczenie Bartosza Czartoryskiego w końcu pozwala docenić dowcip, błyskotliwość i nieprzeciętną inteligencję głównego bohatera. Los Angeles u progu lat czterdziestych. Prywatny detektyw, Philip Marlowe, próbuje rozwiązać sprawę szantażu córki bogatego przemysłowca. Wpada w sam środek lawiny wydarzeń, która zagarnia coraz to nowe osoby: eleganckich tuzów półświatka, gorzkie kobiety porzucone przez mężów, cwaniaczków i zwyczajnych ludzi, którym się nie poszczęściło. Ikona gatunku: ta pełna zwrotów akcji, napisana niepodrabialnym językiem powieść to więcej niż kryminalna intryga. To portret bezwzględnego nowoczesnego świata i próba zrozumienia, jak powinien się w nim zachować człowiek.
Julia Fiedorczuk
"Jak w sobie pomieścić sprzeczne doznania składające się na doświadczenie życia? W jaki sposób pogodzić w sobie radość życia i żałobę, obawę i ciekawość? Wbrew zerojedynkowej poetyce kapitalizmu cyfrowego, sprowadzającej doznania do prostych, dychotomicznych formułek, wierzę, że zniuansowanie odczuwania tak, aby pomieściło również sprzeczności i aporie, jest nie tylko możliwe, ale nawet konieczne, jeśli życie w ruinach kapitalizmu ma być czymś więcej niż tylko prze-życiem" zauważa Julia Fiedorczuk w eseju pod znamiennym tytułem i. Ta wspaniała, napisana z rozmachem i ogromną wrażliwością książka jest próbą przyjrzenia się poezji jako pewnemu sposobowi przeżywania świata i bycia w świecie, przy czym poetyckość jest tu rozumiana szeroko - jako aspekt ludzkich praktyk komunikacyjnych. Czerpiąc ze swojego czytelniczego, pisarskiego i tłumackiego doświadczenia, a także z rozległej wiedzy na temat kultur świata, psychoanalizy i neurobiologii, autorka daje dowody na to, że poezja nie jest czymś oddzielonym od ciała, zmysłowości i Ziemi. Przeciwnie, bywa narzędziem, które pozwala nam zakorzenić się w rzeczywistości i odnaleźć na nowo siebie jako istoty czujące. Ma wywrotowy i emancypacyjny potencjał - daje odpór praktykom utowarowienia uwagi, pogłębia naszą zdolność percepcji. Podążając tropem refleksji, skojarzeń i lektur autorki, dowiemy się z tej książki wiele o literaturze, a jeszcze więcej o nas samych. Przeczytamy między innymi o relacji, która zachodzi między "sposobem bycia w języku" i "sposobem bycia w świecie"; o tym, co traciliśmy w toku ewolucji naturo-kulturowej, i o tym, jaki ślad w naszych mózgach odcisnęło pismo; o tym, jak można słyszeć skórą, i o tym, że skład chemiczny naszych łez zmienia się w zależności od powodu, dla którego płaczemy. Poznamy pożytki, jakie z poezji czerpią ludzie funkcjonujący w warunkach wojennych. Julia Fiedorczuk hojnie dzieli się z nami wiedzą i intymnym przeżywaniem świata. Jej zadziorny, osobny, z ducha Weinbergerowski i zarazem dyskretnie polityczny esej daje nadzieję na to, że póki mamy poezję i zamiast "albo, albo" możemy jeszcze wybrać "i", nie wszystko jest stracone.
Marguerite Yourcenar
"Wziąć czyjeś życie, które Historia (o ile to w ogóle możliwe) już poznała, ustaliła, zamknęła w jego kształcie ostatecznym, i zrobić to tak, aby jednym rzutem oka objąć cały łuk; więcej, wybrać taki moment, kiedy człowiek, który to życie przeżył, waży je w swoim ręku, docieka wielu rzeczy, przez chwilę udaje mu się wydać o nich osąd. Zrobić to tak, żeby wobec swojego życia zajął tę samą pozycję co my". Ten zamysł Marguerite Yourcenar udało się zrealizować dopiero w 1951 roku, wiele lat po pierwszej, zarzuconej próbie napisania powieści o cesarzu Hadrianie. Tak powstała jedna z najwybitniejszych książek XX wieku, w której głos rzymskiego cesarza dokonującego rozliczenia ze swoim życiem brzmi niezwykle autentycznie - pisarka znakomicie udokumentowała realia - ale i współcześnie, bo dotyka samej istoty egzystencjalnego doświadczenia. W długim liście do Marka Aureliusza Hadrian opowiada o swoich rozterkach władcy i poglądach filozoficznych, zamiłowaniu do literatury i sztuki, a także o miłości do Antinousa. Jest to zarazem głęboka medytacja nad ludzką naturą, przemijaniem i prawdą Historii. Powieści towarzyszą Zapiski do 'Pamiętników Hadriana w przekładzie Krystyny Dolatowskiej, w których Yourcenar zdradza swój zamysł i okoliczności powstania powieści, a przede wszystkim odsłania tajemnice swej sztuki pisarskiej.
Raymond Chandler
Nowe tłumaczenie Bartosza Czartoryskiego! Ponadczasowy klasyk kryminał, Powieść, która znajduje się w każdej dziesiątce najlepszych powieści kryminalnych wszechczasów. Czas płynie powoli, a wiosnę na ulicach Los Angeles przesyca melancholią. Proste zlecenie, którego podejmuje się Philip Marlowe, przybiera nieoczekiwany obrót, gdy jego pracodawca zostaje zamordowany. Wbrew skorumpowanym policjantom, szarlatanom sprzedającym narkotyki gwiazdom Hollywood, bossom podziemia, Marlowe szuka zaginionej piosenkarki. I nikt mu za to nawet nie płaci. "Galahad z wyprzedaży": Philip Marlowe nie do końca przypomina rycerzy Okrągłego Stołu. Dostaje po łbie, popełnia błędy, walczy ze swoim strachem i zmęczeniem, ale nie ustępuje. A Chandler, jak nikt inny, potrafi z kryminału stworzyć opowieść o świecie dookoła nas.
Patryk Pufelski
Klusek był jedną z najważniejszych osób w moim życiu, chociaż ważył niespełna kilogram i miał cztery łapy. Był też chyba jedyną fretką w historii świata, która odwiedziła prawie wszystkie oddziały Towarzystwa Społeczno-Kulturalnego Żydów w Polsce. W krakowskim zoo Patryk dogląda kopytnych. Rano gotuje owsiankę dla tapirów i hipopotamów karłowatych, kumpluje się ze słonicą i próbuje wychować małego flaminga. Ma w tym wprawę - wcześniej opiekował się roczną córką swoich przyjaciół. We Wrocławiu zakochuje się w kotiku i rozwiązuje problemy sąsiedzkie skłóconych pingwinów. Po pracy chodzi na spacery z Zośką, gotuje ze swoim chłopakiem, przegaduje sprawy z babcią giganciarą. Wkurza się na homofobicznych polityków, świętuje Chanukę, Boże Narodzenie i urodziny znajomych fok. Na choince wiesza nowe bombki - stegozaura i łabędzia w korkach i kaszkiecie. Próbuje zrozumieć, dlaczego jego najlepsza przyjaciółka zachorowała na alzheimera. Wszystko notuje w swoim dzienniku. Pawilon małych ssaków nadesłany przez Patryka Pufelskiego na konkurs pamiętników osób LGBTQ+ okazał się tekstem na tyle odrębnym - a równocześnie pięknym, bezpretensjonalnym i świeżym - że zrodziła się myśl, by zamiast włączać w zbiór Cała siła, jaką czerpię na życie, opublikować go jako osobną książkę.
Olga Drenda
Żarty się skończyły? Komu i z czego wolno się śmiać? Czy satyra rysowana grubą kreską jest jeszcze możliwa? Jak długo żyją memy? Autorka Duchologii polskiej bierze na swój antropologiczny warsztat poczucie humoru. W błyskotliwym eseju przygląda się różnym odsłonom i kontekstom dowcipu, ironii, abstrakcji i nonsensu - od mowy ezopowej w czasach PRL-u, przez twórczość sceny kabaretowej, po język reklam z początku transformacji, stand-up, memosferę i cenzopapę. Drenda zastanawia się nad związkami humoru z polityką, bo kiedy wkoło jest wesoło, łatwo przymknąć oko na to, że żart z ekstremisty stał się nagle żartem ekstremisty. Pokazuje też, że śmiech może budować poczucie solidarności, a suchary bywają krzepiące.