Literatura
Sophie Tieck-Bernhardi. Fantazje i marzenia
red. Renata Dampc-Jarosz, red. Nina Nowara-Matusik
Pierwsza w języku polskim antologia baśni niemieckiej pisarki epoki romantyzmu, Sophie Tieck-Bernhardi (znanej także jako Knorring), otwiera serię wydawniczą „Niemiecka literatura kobiet”, w której ukazywać się będą nieznane dotychczas polskim czytelnikom utwory literackie niemieckich pisarek począwszy od roku 1800 aż po współczesność. Poszczególne tomy zawierać będą, oprócz przekładu wybranych utworów prozatorskich i poezji, monograficzne ujęcie twórczości pisarki, bibliografie przedmiotową i podmiotową oraz notę o edycji tekstów źródłowych. Serię nieprzypadkowo rozpoczyna zbiór Sophie Tieck-Bernhardi. Fantazje i marzenia, na który składają się tłumaczenia wybranych baśni z tomu Wunderbilder und Träume in elf Märchen, gdyż droga literackiego rozwoju tej pisarki wpisuje się w doświadczenia kolejnych pokoleń piszących kobiet, odnajdujących w akcie twórczym możliwość samorealizacji, a przede wszystkim spełnienia marzeń o miłości i szczęściu. Oddając w ręce czytelników serię „Niemiecka literatura kobiet” autorzy mają nadzieję przybliżyć nie tylko twórczość niemieckich pisarek, ale także kulturę danej epoki, wskazując na zajmowaną w niej przez kobiety pozycję i ich różnorodne formy udziału w życiu społeczno-kulturowym.
Tomasz Słomczyński
Sopot powstał zapewne około tysiąca lat temu. Pierwszy raz stał się modny i prestiżowy już w XVI wieku, kiedy zamożni gdańszczanie zaczęli budować tam letnie rezydencje. Sto lat później pojawili się pierwsi patoturyści. To szwedzcy żołnierze urządzający w swoich kwaterach hałaśliwe pijatyki. Minęły wieki, ale pewne rzeczy się nie zmieniły. Miasto, które w XIX wieku oficjalnie zyskało status uzdrowiska, do dziś zmaga się z nadmiarem uciążliwych gości. Sopot to jednak nie tylko polskie San Remo. Jego kształt i charakter przez stulecia tworzyli kolejni mieszkańcy polscy, niemieccy, kaszubscy, żydowscy. Wszyscy zostawili w nim swoje ślady, podobnie jak kolejne władze, które kształtują miejski krajobraz. Sopocianie omijają Monciak i rzadko zaglądają na molo. Prawdziwe życie toczy się w bocznych uliczkach, na werandach, blokowiskach, wzgórzach, w sopockim lesie. Za przewodnika po tym świecie mamy Tomasza Słomczyńskiego bo Sopoty to również osobista historia autora i jego rodziny, opowieść o niełatwych relacjach z miastem, fascynacjach i rozczarowaniach, odejściach i powrotach.
Angelika Kuźniak
Misterny, magiczny i literacki reportaż o przychodzeniu, odchodzeniu i życiu Angelika Kuźniak w poetycki i pełen wrażliwości sposób opisuje spotkanych na swojej drodze ludzi, którzy ze spokojem ducha i godnością oczekują na śmierć. Ta, która tka. Ten, który nosi maski. Ta, która ubiera. Ludzie starsi, młodsi. Od dawna starannie obmyślają, w czym położą się do trumny, jaka ona będzie, kto przyjdzie ich pożegnać, co dostaną na ostatnią drogę. Wyobrażając sobie własne odchodzenie, tak naprawdę opowiadają o życiu doświadczeniach, które stały się ich udziałem, relacjach z sąsiadami, żywionych uczuciach, przekonaniach i o tym, w co wierzą. Historie kolejnych bohaterów autorka przeplata fragmentami Pieśni pustonocnych, przywołującymi na myśl obrzędy dziadów. Z opowieści Kuźniak wyłania się niezwykły obraz tego, jak na przestrzeni lat zmieniał się stosunek do śmierci. Soroczka to poetycki Zapis socjologiczny mądre, naturalistyczne i zarazem metafizyczne uchwycenie tego, co umyka w codziennym zgiełku spraw. Co tu dużo gadać: człowiek rodzi się na śmierć, a umiera na życie. Ale ten mój sen to nie była zmora. Ja od samiutkiego początku wiedziałam, że ten sen był dla mnie, w sercu czułam. Nie tylko po wierzchu. Wyobraź sobie pani: śniłam ząb ułamany z krwią, wyplułam na rękę. Pani mówi, straszne. Ano straszne. A szczególnie dla tych, co w sny wierzą. A ja wierzę. Wierzę i już. Zły znak, pomyślałam. Otwarłam oczy. Trzy razy w okno spoglądałam, żeby ten sen mnie odeszedł. Wstałam. Poszłam do studni nabrać wody, oporządziłam zwierzęta. Byle czymś myśli zająć. Nic nie pomogło. Nie mogłam tego snu z siebie zrzucić. Siedział we mnie jak drzazga. Aż do tamtego ranka. (fragment książki)
Michał Gołąb
"Sos Cząstkowy" - przejmująca, pełna nadziei i sytuacyjnego humoru opowieść o szukaniu sensu, własnej wartości i godności. Czterdziestoletni Grzech Michalski po załamaniu psychicznym wyjeżdża z kraju, by zacząć wszystko od zera. Bez języka, bez prawa jazdy, bez przydatnych umiejętności. Feniksowa historia, w której więcej jest popiołu niż chwalebnego powstania. Jest życie, z kolejnymi błędami i zapętleniem. Ale jest też mała cząstka, która już zmieniła kierunek. Za nią podąża kolejna myśl, kolejna cząstka. To droga długa i trudna, wdzierająca się do mrocznych zakątków duszy, tam, gdzie zwykle nie chce się zaglądać. Nie będzie jednak tak ponuro. Nocne życie Krakowa przeplatane retrospekcjami z emigracji, okraszone jest sporą dawką absurdalnego wręcz humoru, a tajemnicze i barwne postacie dodają całości nuty mistycyzmu, tym bardziej że ta historia wydarzyła się naprawdę... Michał Gołąb urodzony w 1977 roku w Krakowie. Poeta, pisarz, wdzięczny smakosz życia. Po serii bajek o filozoficznym pająku ("Mów mi Paj", "Twój Przyjaciel Paj"), tomiku wierszy pt. "Drzemki" oraz serii piosenek dla Mampo Gwizdek, nadszedł czas na poważną (choć okraszoną dużą dawką humoru) powieść w której każdy w mniejszym lub większym stopniu może się odnaleźć, czego autor życzy z całego serca.
Jerzy Bandrowski
Tuż za piaszczystymi plażami Bałtyku znajdują się wydmy porośnięte drzewami. Na jednej z takich wydm, w Jastarni, rosła młoda, ale niezwykle piękna i silna Sosenka. Nie przeszkadzał jej jałowy grunt. Wciąż wyglądała żywo i zdrowo. Inne drzewa gięły się pod naporem wiatrów, a Sosenka jako jedyna, mimo przeciwności, pięła się prosto do nieba. Cieszyła się słońcem i morskim powietrzem. Kochała rozpościerający się przed nią widok na niekończącą się wodę. Pewnego dnia morze wyrzuciło na brzeg skrzynię, która znalazła się u jej stóp. Stare dębowe deski zaczęły snuć opowieści o wielkim świecie, a w sercu Sosenki zaczęło budzić się niespotykane dotąd pragnienie zmiany swojego spokojnego życia...
Jerzy Bandrowski
Zbiór opowieści morskich znakomitego polskiego autora. Tom zawiera nastepujące opowiadania: Cudowna podróż Gwiazdy Polarnej. Strąd Dorotki. O małym Eryku, czarnym kocie i upartym worku. Poczta. Powiastka o złotych korkach. Mjewa i Wiking. O łabędziach we wiku. Powiastka o kocie morskim. Zemsta zelintów. O Kamieniu Podróżniku. Sosenka z wydm.
Sosenka z wydm. Opowieści morskie
Jerzy Bandrowski
Zbiór opowiadań osadzonych wśród morskich krajobrazów. Opowieści o życiu w rybackich wioskach, gdzie rytm dnia wyznaczają zmieniające się pory roku. Bandrowski w niezwykły sposób rysuje morskie krajobrazy, pokazując nadmorską rzeczywistość z różnych perspektyw: raz miejskiego nauczyciela, innym razem dzieci z rybackich rodzin, a jeszcze innym z perspektywy mewy czy głazu. Szum morza, zapach sosnowego igliwia i chłód wiatru towarzyszą czytelnikom w poznawaniu spokojnego świata, w którym nikt się nie spieszy.
Anna Malinowska
Czego rodowita katowiczanka szuka za granicą, w zagłębiowskim Sosnowcu? Bywała w tym mieście raptem kilka razy zawsze przejazdem, zawsze z dystansem, znając powszechne dowcipy i memy. Po latach postanowiła wyrobić sobie paszport, by dowiedzieć się, kto i dlaczego tak chętnie podpisuje się pod hasłem I love Sosnowiec. Szuka więc śladów, które przypominają, że to miejsce, zdominowane przez bloki, miało swoje kiedyś: legendy, mity, gawędy, sensacje kryminalne, światowej sławy gwiazdy. Dzięki nim rekonstruuje złożoną przeszłość miasta plany niemieckich przemysłowców, historię rodów Lamprechtów, Schönów czy Dietlów, rozbiórkę i odbudowę cerkwi, trudny czas okupacji, wojny i transformacji. Zbiera historie awansu w końcu tak wiele rodzin przyjechało tu w poszukiwaniu pracy i lepszego życia. Sosnowiec. Nic śląskiego to także próba uchwycenia kontrastów między Zagłębiem a Górnym Śląskiem z jego silną lokalną tożsamością, własnym językiem i mitologią . Anna Malinowska odkrywa, dlaczego mieszkańcy miasta coraz chętniej tworzą swoją wspólną tożsamość z wielu różnych elementów. Autorka ze Śląska opowiada o stolicy Zagłębia: nie ma prostszego przepisu na drwinę. Ale Anna Malinowska nie idzie na łatwiznę. Z reportażu wyłania się miasto o przebogatej, wielokulturowej historii, położone na granicy trzech zaborów, od początku XIX wieku centrum handlu, a potem przemysłu, które jak mówi sosnowiecki pisarz Zbigniew Białas ma moc Feniksa: wiele razy spalało się i odradzało z popiołów. Wystarczy poczekać. Ewa Winnicka